22 maj 2015

Rozdział 53

 Polecam soundtrack do rozdziału: 
Lana Del Rey - Ride
Lana Del Rey - Video Games


 Huśtam się na podwórku
Zatrzymujesz swój samochód
Nucąc moje imię
Otwierasz piwo
I mówisz, „Chodź
I zagraj ze mną w grę wideo"
Jestem w jego ulubionej letniej sukience
Obserwuje mnie jak się rozbieram
Schyla się I robi mi dobrze
Mówię mu, że jest najlepszy
Nachylam się po dużego całusa
Spryskuję się jego ulubionymi perfumami
Idę zagrać w grę wideo

O Tobie, o Tobie, wszystko robię z myślą o Tobie
Wszystko robię
Ciągle Ci powtarzam
Żyjąc z Tobą czuję się jak w raju
Powiedź mi co zamierzasz
Słyszałam, że lubisz niegrzeczne dziewczynki
Skarbie, czy to prawda?
Jest lepiej niż myślałam
Mówią, że świat został stworzony dla dwojga
I warto żyć tylko wtedy, gdy ktoś Cię kocha
Tak jak w tej chwili*



- Lily wróci-Co tu się dzieje?!
Usłyszałam piskliwy głos mojej matki, który wybudził mnie z głębokiego snu w ramionach Nialla. Byłam zdezorientowana, ponieważ byłam rozespana, ale otworzyłam nagle oczy, tak jakbym przewidziała coś niedobrego, jednocześnie Niall uniósł się na łokciach razem ze mną na torsie, by zobaczyć o co chodzi. Był rozespany, co się z tym wiąże - zły. Miał złączone brwi i pewnie miał ochotę zwyzywać osobę, która obudziła go tak wcześnie. W jednej chwili wyraz jego twarzy zmienił się, a ja zauważyłam dlaczego... W tym właśnie momencie zrzuciłam się z niego jak poparzona. Doszło do mnie przekleństwo Nialla: "kurwa". Zakryłam się zawstydzona kołdrą, ponieważ byłam całkowicie naga! 
Ja pierdole, co tu się dzieje?!
Moja matka stała w progu z szeroko otwartymi oczami jak i buzią, która aktualnie przypominała dużą literę "O". Za chwilę zrozumiała co się stało i zakryła oczy dłonią i zatrzasnęła za sobą drzwi, wychodząc pędem z pomieszczenia, gdzie nagle zrobiło się strasznie gorąco. Ciągle przed oczami miałam jej czerwoną ze wstydu twarz.
 - Przepraszam dzieciaki! Mogłam pukać! - zawołała przez drewnianą powłokę.
No wyobraź sobie, że mogłaś! 
  - O boże... - zakryłam twarz dłońmi. Czułam się straszliwie zażenowana, z tego, co przed chwilą się wydarzyło. Moja matka chciała się ze mną przywitać, bo wróciła z nocnej zmiany, a zastała mnie i Nialla śpiących razem w jednym łóżku, kompletnie nagich! Czy może być coś gorszego?! W sumie tak, bo właśnie usłyszałam gardłowy śmiech niebieskookiego. Spojrzałam na niego rozzłoszczona, a ten śmiał się w najlepsze, prawie do łez. Z tego wszystkiego opadł na łóżko i chichotał w najlepsze na leżąco. Nie mogłam się powstrzymać i patrzyłam jak mięśnie na jego torsie napinały się z każdym ruchem. Na jego umięśnione bicepsy, które były idealnie wyrzeźbione i na jego pełne różowe wargi... czekaj, chwila, stop!
Co on sobie wyobraża?
 - Z czego się śmiejesz?! To nie jest zabawne! Przestań! - zdenerwowałam się. 
 - No Lily, spokojnie. - ocierał łzy. - Jej mina byłą bezcenna. Chyba nie myślisz, że nie zdawała sobie sprawy z tego, że się pieprzymy. - prychnął. Na jego ustach widniał głupawy uśmieszek.
 - No, ale nie musiała nas zobaczyć w takiej chwili, ugh. - westchnęłam zrezygnowana. 

***

Kiedy się ubraliśmy, miałam odprowadzić Nialla na dół, ponieważ musiał wrócić do domu. Bałam się jak cholera, bo wiązało się to z tysiącem pytań rodzicielki i pewną pogawędką, która nie sprawi mi przyjemności. Boże, zabijcie mnie, zanim do tego dojdzie. 
Zeszłam z blondynem po schodach i ruszyliśmy wzdłuż korytarza. Niall wychylił się przez drzwi do salonu i z uśmiechem pożegnał się kulturalnym 'do widzenia'. Nie wiem z czego on jest taki dumny. Przyłapałam się na myśleniu, że pani Horan musiała nie raz przyłapać go w intymnej sytuacji. Lily, ogarnij się... No ale ja będąc w jego sytuacji próbowałabym wyjść niezauważona i chyba już nigdy nie pojawiłabym się w tym domu. To przecież było żenujące jak cholera! Czy w jego słowniku nie istnieje słowo jak wstyd?
 - Pa, kochanie. - cmoknął mnie prosto w usta, gdy staliśmy już na progu. Chciał przedłużyć pocałunek, więc wsunął język, pomiędzy moje wargi. Ten moment był kojący; byłam strasznie zestresowana nadchodzącą rozmową z rodzicielką, której nie uniknę. Poczułam jak oplata rękę wokół mojego pasa, przyciągając mnie bliżej do siebie. Kiedy skończyliśmy naszą miłosną sesję oparł swoje czoło o moje i popatrzył mi w oczy. Na usta wysunął mu się delikatny uśmieszek. 
 - Nie denerwuj się, skarbie. Pamiętaj, że tamtej nocy byłaś cudowna. - cmoknął mnie jeszcze raz w usta.
 - Ale teraz nie jest cudownie. - naburmuszyłam się i wysunęłam dolną wargę, jak mała, obrażona dziewczynka.
 - Mu do tej pory jest. - zmarszczyłam brwi i popatrzyłam w dół, tam gdzie wskazywał. Ściskał swojego penisa przez wąskie spodnie. Prychnęłam śmiechem, nie mogąc się powstrzymać. Typowe dla Nialla.

Chłopak śpieszył się, tak więc pożegnaliśmy się. Patrzyłam, dopóki nie pomachał do mnie przez szybę swojego samochodu i odjechał. 
Wzięłam głęboki wdech, a potem wydech. Zaraz się zacznie.
Weszłam ponownie do domu. Doszłam do kuchni naturalnym, wolnym krokiem jakby nigdy nic i już chciałam wziąć colę z lodówki, kiedy naskoczyła na mnie moja matka, trzaskając ręką w stół, stojący tuż obok mnie. 
 - Mam nadzieję, że się zabezpieczaliście! Nie chcę być babcią w wieku 34 lat! Chyba jesteś na tyle odpowiedzialna, że pamiętasz o takich rzeczach! 
Że co? 
Byłam wściekła. Jak mogła na mnie krzyczeć o tym, czy w ogóle pamiętałam o kondomie podczas seksu z moim chłopakiem! Bo ona nie chce być babcią w wieku 34 lat! Ale jakoś chciała być matką w wieku 16?! To raczej ona była nieodpowiedzialna, a nie ja! Ja przynajmniej o takich sprawach pamiętam! 
 - Możesz przestać na mnie krzyczeć?! To moja sprawa i dla twojej wiadomości jestem odpowiedzialna! Co ty myślałaś, że ja będę dziewicą do trzydziestego roku życia? To chyba oczywiste, że razem sypiamy! Na przyszłość możesz pukać, albo nie wchodzić mi do pokoju o siódmej rano! 
 - To mój dom i będę w nim robić co zechcę! Tobie radziłabym ci się zastanowić nad swoją przyszłością! Za tydzień piszesz egzamin, który będzie oznaczał, czy dostaniesz się na tą cholerną uczelnie w Nowym Jorku! A ty oczywiście kolejny dzień nie jesteś w szkole i się nie uczysz! Jak ty masz zamiar zdać? Może w Nialla łóżku?!
W tym momencie nie wytrzymałam. Trzasnęłam puszką schłodzonego, gazowane napoju, który wyciągnęłam przed chwila z lodówki. o blat i bez słowa ruszyłam do mojego pokoju, a na zakończenie trzasnęłam drzwiami, aż poczułam jak podłoga się zatrzęsła. 
Jak ona śmie mnie pouczać, jak sama popełniła taki błąd?! 

------------------------------

 - Nie wytrzymam... - jęknęłam zrezygnowana i opadłam czołem o stolik z McDonalds, który był prosto przede mną. Wybrałam się w to miejsce z Molly, ponieważ potrzebowałam rozmowy z moją najlepszą przyjaciółką. Nie wytrzymywałam sytuacji w domu. Od paru dni, od kiedy moja matka przyłapała mnie z Niallem w jednym łóżku nie dawała mi żyć. Ciągle panowała nerwowa atmosfera, była opryskliwa, prawie się do mnie nie odzywała. Nie mogłam znieść tego, że teraz nagle zaczęła interesować się moim życiem łóżkowym i tym, że nie napiszę dobrze egzaminu. Dla jej wiadomości na moim dyplomie ukończenia tej cholernej szkoły będę miała czwórki i większość piątek, a to chyba oznacza, że się uczę, więc jak niby miałabym nie napisać tego testu? Nagle obudziła się w niej taka 'dobra' matka, a jakoś nie zauważyła tego, co robiłam rok temu prawie codziennie z przypadkowym facetem. Niedorzeczność. 
Tak jak wspomniałam potrzebowałam się wygadać, a najlepszą osobą której mogłam się wyżalić była Molly. Co prawda nie wygląda, jakby była dobrym słuchaczem, no, ale pozory mylą. Jest najlepsza. Już nawet z tego wszystkiego udało jej się mnie namówić na McDonalda (mam świadomość tego, że długo nie wyjdę z toalety, by to wszystko zwrócić, a wszystko, mam na myśli zestaw powiększony i podwójne frytki). Moje odchudzanie nie zakończyło się, a raczej bardziej rozwinęło, a to wszystko z dwóch powodów. 1) Kiedy wyjadę do college'u chcę być szczupła, przecież muszę się jakoś pokazać. 2) Na dodatek lato tuż tuż, więc moje cielsko będzie bardzo widoczne. Tak więc nie ma to tamto, muszę być silna i wytrwała w tym co robię, a inni nie muszą o tym wiedzieć. Dobrze mi idzie, ponieważ jeszcze nikt nic nie zauważył. 
 - Spokojnie Lily, studia już niedługo. Zatęskni za tobą trochę i jej momentalnie przejdzie. - westchnęła Molly i dopiła ostatni łyk swojej coli. No i moja przyjaciółka nie pocieszyła mnie faktem, że już niedługo studia. Studia = opuszczenie Nialla i jej. Ona postanowiła, że chce uczyć się na AUC (Amsterdam University College), a z Niallem nie podejmowałam nawet próby rozmowy o szkole. To drażliwy temat i jestem pewna, że tak wywołałabym kłótnię. Wolę jednak tego uniknąć i spędzić z nim 'szczęśliwie' ostatni miesiąc. (Tak naprawdę już zaczyna się wszystko pieprzyć i raczej nie mam co pomarzyć o ostatnim szczęśliwym miesiącu.)
 - Oby. - zajadałam frytkę, maczając ją na zmianę w ketchupie. - Nie chcę się z tobą rozstawać. - posmutniałam jeszcze bardziej. 
Dziewczyna podniosła do góry jedną idealnie wyregulowaną brew. Wzięła moją dłoń w swoją i delikatnie potarła jej wierzch. 
 - Lily ja też nie. Przecież wiesz, że cię kocham. - uśmiechnęła się, a w prawym policzku pojawił się mały dołek. - Jesteś moją siostrą. No ale będziemy do siebie codziennie dzwonić, zarówno na telefonie jak i na Skype'ie. Będzie dobrze, zobaczysz. A w święta i różne takie przerwy będziemy mogły się spotkać albo w Londynie, albo będziemy do siebie przyjeżdżać. 
 - Taa. - zgodziłam się, ale o entuzjazmie nie było mowy. Ja już znam takie coś jak 'będziemy do siebie dzwonić'. Tu jedna nie będzie miała czasu, tu druga i wyjdzie z tego jedna rozmowa na miesiąc. Ale nie możemy na to pozwolić, nie poddamy się tak łatwo. Kilometry to nie wszystko. 
 - No ale będziesz miała Holly. Na pewno będziesz się z nią świetnie bawić w jednym pokoju akademickim. - dodała złośliwie. Nie wspominałam o tym wcześniej, ale Molly nie przepada za Holly. Rozumiem to tak, że jest po prostu zazdrosna od kiedy dowiedziała się, że z brunetką spędzam też sporo czasu, no ale to już mniej ważne. 
 - Przestań być zła. Holly jest świetną kumpelą, ale pamiętaj, ze to ty jesteś tą najlepszą. - zamoczyłam palec w ketchupie i umazałam jej policzek, na co zapiszczała, a parę osób odwróciło się w naszą stronę. 
 - Ej! - wybuchła śmiechem i zrobiła z moim policzkiem to samo. 
 - Nauczona na jutrzejszy egzamin? - spytała, gdy wycierała się chusteczką.
 - Można tak powiedzieć. - odpowiedziałam. Przez ostatnie dni rzeczywiście mało się uczyłam, ale to nie znaczy, że nic nie umiem. W sumie miałam powody, żeby się nie uczyć, ponieważ Niall... um zaczął szaleć? Tak to chyba można nazwać... 
 Zmarszczyła brwi, bo nie wiedziała o co mi chodzi, ale nie drążyła tematu. 
 - Tak w ogóle, to gdzie Niall? 
Kurwa. 
Kurwa. 
Kurwa. 
Musiałaś akurat teraz? 
 - Em, nie wiem? - mój ton bardziej przypominał piśnięcie. 
Co ja jej miałam powiedzieć? 
 - Lily, czy możesz łaskawie się ogarnąć i powiedzieć mi o co chodzi? Czy ty zawsze musisz mieć przede mną jakieś tajemnice? - zdenerwowała się nieco różowowłosa. Ratowała mnie to, że już nie byliśmy w McDonaldzie, a przechodziłyśmy przez park, więc czułam, się bardziej swobodnie. 
 - Eh. Niall... um, trochę sobie odpuścił? Trzy dni temu stwierdził - oczywiście gdy był nawalony - że nie będzie się starał, bo ja go i tak opuszczę. Codziennie pije i postanowił, że nie staje do egzaminu. A ja nic nie mogę zrobić. Nawet nie mam jak z nim porozmawiać, bo jest wiecznie pijany. Koszmar. Najgorsze są wyrzuty sumienia, bo on to robi przeze mnie. Chce złagodzić swój ból. Cholera no. Rozważam rozwiązanie pozostania w Londynie, nie chcę by zmarnował sobie przyszłość... - powiedziałam najszybciej jak potrafiłam, a później przysiadłam na najbliżej mijanej ławce i zakryłam oczy dłońmi.

* - Lana Del Rey - Video Games

________________

Rozdział 54 może pojawić się jeszcze dzisiaj!

3 KOMENTARZE = NEXT!

5 komentarzy:

  1. Super? Za mało powiedziane! To jest genialne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu nie piszesz swojego drugiego bloga ?

    OdpowiedzUsuń