18 kwi 2015

Rozdział 38

 38. " Lily, ty dobrze wiesz, że coś do mnie czujesz. "


      Od kiedy wyszliśmy z samochodu, po dojechaniu na miejsce, Niall ciągle trzymał mnie mocno za rękę, gdy kierowaliśmy się  prosto do bramy skateparku. Nie żebym zamierzała się od niego oddalać, tylko po prostu jego nadopiekuńczość była przesadzona. Dobrze wiedziałam, że robi to także dla tego, by pokazać Zaynowi, żeby trzymał się ode mnie z daleka. Na całe szczęście Zayn oddalił się od naszej grupy i trzymał się lekko w tyle. Nie musiałam się martwic, że blondyn zacznie się awanturować, przez swój porywczy charakter. Najprawdopodobniej doszło by jeszcze do bójki. Szczerze, bałam się spojrzeć w stronę szatyna. Widziałam wypisany na jego twarzy ból, co nie było miłym widokiem. Molly wspominała, że chodzi ostatnio załamany i to podobno po tym, jak przebaczyłam Niallowi, a z nim urwałam kontakt. Miałam wyrzuty sumienia, które zjadały mnie od środka. To było nie w porządku, że przy nim trzymam za rękę Nialla. Ja osobiście będąc na jego miejscu poczułabym się strasznie, widząc w takiej sytuacji osobę do której darzę jakieś uczucia. Na każdym kroku muszę kogoś ranić...
      Wyrwałam uścisk naszych dłoni i od razu poczułam na sobie zdziwione spojrzenie blondyna.
 - Em, muszę zadzwonić. Zaraz do was dojdę. - poinformowałam go. Konspiracyjnie skradłam mu buziaka, tak by szatyn nie zauważył. Ten czyn jakoś uspokoił Nialla i nie drążył tematu, za co w duchu podziękowałam.
Oddaliłam się nieco, skręcając w boczny chodnik. Odprowadziłam znajomych wzrokiem, kiedy wchodzili przez bramę skateparku i zaczęli już jeździć na swoich deskach, dopóki całkowicie nie zniknęli mi z oczu. Dłużej patrzyłam na mulata, który smętnie krączył za nimi. Odwrócił się na ułamek sekundy. Zblokowaliśmy spojrzenia, dopóki ze smutną miną nie odwrócił głowy.
      Wzięłam głęboki oddech i przetarłam czoło dłonią. Musiałam wymyślić coś odpowiedniego. Tak naprawdę nie wiedziałam na czym ten plan polega. Nie chciałam, by Zayn cierpiał, ale nie będę specjalnie unikać dla niego Nialla. Wyznaliśmy sobie wczoraj miłość i to coś znaczy. Powiedziałam szatynowi, żeby zapomniał i tak ma się stać. Nie mogę sobie ciągle zaprzątać nim głowy. Muszę zająć się swoim związkiem, który z dnia na dzień robi się coraz bardziej poważny i poskromić uczucie do szatyna.
Rozwiązanie było proste. Ignorować Zayna. Tak właśnie zrobię.

***

 - Musiałam zadzwonić do mamy. - oznajmiłam Niallowi, oczywiście kłamiąc, ponieważ zamiast rozmowy z mamą miałam bójkę z myślami. Chłopak pokiwał głową, że zrozumiał. Wyciągnął do mnie ręce, chcąc się do mnie zbliżyć. Nie ułatwiało mi sprawy to, że właśnie siedział na wysokim murku, a mój niski wzrost uniemożliwiał mi dołączenie do niego na wysokości. Widząc, jak zadaję sobie trud z wgramoleniem na wysoki rząd cegieł przewrócił zalotnie oczami i szeroko się szczerząc zeskoczył z niego.
 - Moja mała księżniczka. - zakpił żartobliwie z moje wzrostu i złożył pocałunek na moim czole. Złapał mnie za biodra i wpierw podnosząc, usadowił mnie na ceglanej barierze. Jego siła nie przestanie mnie zadziwiać. Przecież nie wspominał, że ćwiczy.
 - Może po prostu to ty jesteś za wysoki?
 - Nie sądzę. - uśmiechnął się szeroko.
Stanął między moimi udami. To teraz ja miałam nad nim przewagę, dzięki siedzeniu na wysokości. Sięgał mi jedynie podbródkiem trochę nad kolana. Moje usta wygięły się w triumfalnym uśmiechu. Chłopak umieścił swoje duże dłonie na moich biodrach. Wplątałam palce w jego blond pasma. Nachyliłam się powolnie i pozwoliłam, by złączył nasze usta. Całował powoli, namiętnie, swoim językiem badając każdy milimetr mojego. Zachichotałam chicho, kiedy pociągnął zębami za moją dolną wargę.
 - Chodź. - wyciągnął do mnie jedną rękę. Złapałam ją i pozwoliłam, by mnie ściągnął, ciasno oplatając moje ciało w ramionach. Postawił mnie na ziemi i włożył moje jedno zagubione pasmo za ucho.
Popatrzyłam na niego pytająco, ponieważ chciałam się dowiedzieć, co zamierza teraz zrobić.
 - Pamiętasz, jak zabraliśmy Cię tu pierwszy raz? - spytał retorycznie. - Wzbudzałaś we mnie zazdrość razem z Harrym.
Od razu się zaczerwieniłam i pokiwałam potakująco głową.
 - Uczył Cię jeździć, ale ja będę lepszym nauczycielem. - uśmiechnął się łobuzersko i bez zapowiedzi wziął mnie na ręce, w stylu panny młodej. Zapiszczałam na tak nagły ruch i złapałam się kurczowo jego bicepsa. Stanął na deskorolce, a następnie odepchnął ją jedną nogą. Jechał tak ze mną na rękach, aż podjechaliśmy pod rampę. Wszystko działo się w akompaniamencie naszych głośnych śmiechów.
     Zszedł z deskorolki, a potem postawił mnie delikatnie na ziemi. Uśmiech nie schodził mu w ogóle z pięknej twarzy. Wyglądał tak beztrosko w swoim ulubionym snapbacku i luźnym, szarym t-shircie bez rękawów.
Blondyn złapał mnie za ręce i wskazał głową na deskorolkę pomiędzy nami.
 - No dalej, Lily. - polecił.
 - Boję się. - przyznałam.
 - Czego się boisz? Przecież tu jestem i będę Cię asekurować. Nie pozwolę, byś zrobiła sobie krzywdę.
Potarł nasze nosy, co ostatnio robił coraz częściej, co szczerze uwielbiałam. Był taki opiekuńczy i słodki. Mogłam czuć się przy nim bezpieczna w każdej sytuacji.
Mocniej ścisnęłam jego dłonie i postawiłam jedną stopę na desce. Popatrzyłam na niego, a on posłał mi pokrzepiające spojrzenie, zachęcając do dalszych czynów. Zrobiłam tak jak chciał, stanęłam na deskorolce i lekko się zachwiałam przez co odruchowo złapałam go za biodra.
 - Spokojnie. -zachichotał i ponownie ujął moje dłonie. - Odpychaj się jedną nogą, a drugą trzymaj ciągle na desce i jej nie odrywaj. Tak, dobrze. - instruował mnie, a ja robiłam tak jak mówił.
Później trzymał mnie jedynie za biodra i sam pchał, ucząc mnie łapania równowagi. Kiedy się zatrzymał, potrzymał mnie za plecy i popatrzył prosto w oczy.
 - Rzeczywiście, jesteś najlepszym nauczycielem. - cmoknęłam go w czubek głowy.
 - Jeśli tak, to nie sądzisz, że należy mi się coś więcej, niż tylko cmoknięcie w nos? - uśmiechnął się łobuzersko i potarł palcem moją dolną wargę.
Zbliżaliśmy już nasze twarze do siebie, ale nagle rozbrzmiał dźwięk telefonu Nialla. Przeklął pod nosem, kiedy spojrzał na wyświetlacz, widząc od kogo ma połączenie. Pomógł mi bezpiecznie postawić stopy na asfalcie, a potem oddalił się i odebrał. Byłam zdezorientowana dlaczego nie odebrał przy mnie. Patrzyłam na niego. Był skupiony na słowach rozmówcy po drugiej stronie. Marszczył brwi, najwyraźniej niezadowolony z tego co usłyszał. Widziałam jak przekleństwa nasuwają mu się na usta.
     Za chwilę podszedł do mnie z niezadowoloną miną. Oplótł mnie ramionami w talii.
 - Kochanie, muszę iść... - oznajmił.
Hm, okej? 
Co się do cholery dzieje? 
Nie wiedziałam o co chodzi. Nie miałam pojęcia od kogo odebrał telefon i co jest przyczyną, że musi mnie zostawić. Nie wyglądał na skorego do udzielenia mi tych informacji, więc postanowiłam nie drążyć tematu.
A może powinnam? 

***

     Niall odprowadził mnie do reszty grupy, którzy byli jedynie parę ramp dalej. Dosiadłam się do Molly, która w tej chwili rozmawiała przez telefon, ale gdy mnie zobaczyła posłała mi szczery uśmiech. 
Blondyn szeptał coś do Liama, czego oprócz niego nikt nie był w stanie usłyszeć. Czy on ma przede mną jakieś tajemnice? 
Zawzięcie o czymś dyskutowali, a ja próbowałam nie dać po sobie poznać swojego zainteresowania ich rozmową. Zaczęłam oglądać swoje paznokcie, aż niebieskooki podszedł do mnie. 
 - Do zobaczenia, kochanie. Liam zadba, byś bezpiecznie dotarła do domu. Powiedz mu, jak będziesz miała ochotę już wracać. - pocałował mnie czule w usta i jeszcze na odchodne cmoknął i ich kącik. 
 - Kocham Cię. - szepnął i uszczypnął mnie delikatnie w policzek. 
Przewróciłam oczami rozbawiona jego opiekuńczością, jednocześnie zmagając się z aktywnymi motylami w podbrzuszu i czerwonymi rumieńcami. 
Kierował się, by odejść, ale na swojej drodze zauważył Zayna, który się wszystkiemu przypatrywał. 
 - Radzę Ci trzymać się od niej z daleka, jeśli chcesz mieć wszystkie zęby. - warknął blondyn i pociągnął go barkiem, aż szatyn się lekko zachwiał. Starałam się nie patrzeć na mulata, pomimo tego, że czułam na sobie jego wzrok. 
     Odprowadziłam Nialla wzrokiem, gdy szybko szedł w stronę bramy, aż wreszcie zniknął mi z zasięgu wzroku, skręcając w najbliższy zakręt. 
Westchnęłam cicho. Postanowiłam, że muszę się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Moja ciekawość wzięła górę. 
 - Liam? - zagadałam stojącego do mnie tyłem, wysokiego bruneta. Na dźwięk swojego imienia odwrócił się w moją stronę. Widząc mnie posłał mi szczery uśmiech, który stuprocentowo jest jego znakiem rozpoznawczym. 
 - Hm? 
 - Nie chcę być wścibska, ale o czym mówić Ci Niall? Wyglądał na złego. - czułam się trochę zażenowana. 
 - Głównie o tym, że mam pilnować, by Zayn trzymał się od ciebie w odległości przynajmniej pięciu metrów. - zachichotał. 
 - Oh. 
 - Tak, jego zazdrość jest bezgraniczna. Traktuję Cię jak największy skarb. - położył mi rękę na ramieniu. 
 - Czasami przesadza. - zaśmiałam się nerwowo. 
 - Jesteś jego pierwszą dziewczyną, zależy mu na tobie. - usprawiedliwił Nialla. - Widzę, że coś Cię gryzie. Co się dzieje? 
 - Wiesz może gdzie poszedł Niall? - spytałam nieśmiało, bawiąc się pasmem włosów. 
 - Nie powiedział Ci? - zdziwił się i trochę wytrzeszczył oczy. 
Pokiwałam przecząco głową, zaciskając wargi. 
 - Niestety nie mogę Ci powiedzieć, chodź bardzo chcę. Musisz to wyciągnąć właśnie od Nialla. Przepraszam. 
 - Rozumiem. 
 - Nie martw się. 
Łatwo powiedzieć...
 - Idę na chwilę do sklepu. Potrzebujesz czegoś? - szeroko się uśmiechnął, chcąc ożywić atmosferę. 
 - Pepsi, jeśli możesz. 
 - Jasne. Zaraz będę. A masz moje zaufanie, nie zamierzam Cię tak pilnować jak Niall, bo to naprawdę robi się chore. - cicho się zaśmiał. Byłam mu niezmiernie wdzięczna, za trochę wolności. 
      Po chwili odszedł i także zostawił mnie samą. Molly zniknęła mi z zasięgu wzroku. Chciałam już do niej zadzwonić, ale nie zdołałam, ponieważ poczułam czyjąś obecność wprost przede mną. Dobrze wiedziałam kogo, ponieważ cała reszta była gdzieś w oddali, jeżdżąc na rowerach i deskorolkach po rampach i licznym przeszkodach.
 - Możemy pogadać? - usłyszałam ochrypły głos Zayna. Podniosłam na niego wzrok. Miał podpuchnięte oczy i wory pod nimi. Wyglądał na nieszczęśliwego. 
Przez ciebie idiotko. - dodała moja złośliwa podświadomość, którą od razu odgoniłam. 
 - Chyba nie mamy o czym. - próbowałam go za wszelką cenę zbyć, chociaż tak naprawdę tego nie chciałam. Nie mogłam się powstrzymać od zerknięcia na jego wargi. Były różowe i pełne jak zawsze. Z trudem spojrzałam w ziemie, by los nie podkusił mnie do bardziej odważnych czynów. 
 - A ja właśnie myślę, że mamy. 
 - Zayn, miałeś zapomnieć...
 - Ale nie zapomnę. - złapał mnie za dłoń w mocnym uścisku, zmuszając mnie, bym na niego spojrzała. - Nie powiesz mi, że bez przyczyny, tak po prostu mnie całowałaś i szukałaś u mnie bliskości. Przyznaj się Lily, czujesz coś do mnie. 
 - Ni-Nie Za... - przerwał mi. 
 - Nie kłam. Dobrze wiesz jaka jest prawda. Udajesz tylko, że tak nie jest, ponieważ zależy Ci jednocześnie na Niallu. I tak wiem, co do mnie czujesz. Oszukujesz samą siebie. - podniósł znacznie głos, aż zadrżałam. 
Miał rację. Miał stuprocentową rację. Przejrzał mnie na wylot. Próbowałam odpychać od siebie myśl o uczuciach do niego, ale teraz całkowicie mnie w tym uświadomił. 
 - Zayn, to nie jest takie proste. 
Prychnął, czym mnie trochę zirytował. 
 - Lily, ty dobrze wiesz, że coś do mnie czujesz. Widzę jak na mnie patrzysz. To jest proste, ale nie chcesz dopuścić tego do swoim myśli. Tak Ci na nim zależy? A co to za chłopak, który Cie okłamuje? Nie chce Ci powiedzieć gdzie poszedł, a czemu? Bo boi się, że jak się o tym dowiesz, to go zostawisz.
Zmarszczyłam brwi zaskoczona i wyrwałam swoją dłoń z jego. 
 - Wiesz, gdzie poszedł? 
 - Tak. Nie słyszałaś nic o nielegalnych walkach? A no tak, nic ci nie powiedział. Jeśli wasz związek rzeczywiście polega na kłamstwach, to życzę powodzenia. - zakpił. 
 - Nic nie wiesz. - wysyczałam. - Nie znasz go. 
 - Właśnie, że znam. Może z tej gorszej strony, o której nie masz pojęcia. 
 - Spieprzaj Zayn. Nie wtrącaj się. Jesteś po prostu zazdrosny, że wybrałam go zamiast ciebie. 
Nie chciałam tego powiedzieć, ale nie miałam wyjścia. Zdawałam sobie sprawę z tego, że go w tym momencie zraniłam, ale jakoś mnie to nie obchodziło. Był wredny i złośliwy, więc odwdzięczyłam  mu się tym samym. Trudno, jeśli później myśląc trzeźwo będę tego żałować.
Odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Nie miałam już po co tu zostawać. Poinformowałam Liama, że rozbolał mnie brzuch i wróciłam do domu autobusem, co było oczywiście kłamstwem. Nie miałam pewności, czy aby na pewno w to uwierzył, ale to nie było teraz ważne. Musiałam się dowiedzieć czegoś więcej na temat tych nielegalnych walk, o których wspomniał Zayn. Poczułam ból w sercu, kiedy pomyślałam, że Niall ciągle mnie okłamuje, jeśli szatyn miał rację. No ale po co miał by mnie kłamać? Wszystko wydawało się prawdą.  To by było odpowiedzią na jego siłę i umięśniona sylwetkę. Przecież do takich bójek potrzebne są ciągłe treningi. Tylko po co Niall walczy? Jak to wszystko wygląda? To wszystko nie zmienia faktu, że byłam ciągle okłamywana. To sprawia mi jeszcze większy ból.

_________________________

  Cześć! 
Kolejny rozdział już za mną. Bardzo proszę o komentarze, wyraźcie w nich swoją opinie. Zależy mi na tym :) Xx
O rozdziale mam mało do powiedzenia.  Lily dowiedziała się o tajemnicy ukrywanej przez Nialla. Co postanowi z tym zrobić? Dowiecie się w następnym rozdziale! Postaram się, by pojawił się jeszcze dzisiaj, ale to zależy tylko od was. Jeśli chcecie, skomentujcie :) 

Tak w ogóle jeszcze jakieś dwadzieścia rozdziałów i koniec opowiadania. Nie wiem czy się domyślacie, ale koniec nastąpi, kiedy przyjdzie czas na zakończenie roku szkolnego dla bohaterów i wyjechanie (tak lub nie) na studnia. To chyba nie za bardzo dobra wiadomość, prawda? Tak więc chcę się was zapytać, czy czytalibyście drugą część Impossible? Oczywiście będzie ona już o życiu Nilly na studiach! <wszyscy widzą podobieństwo do tdb> ;)  
Tak więc decyzja należy do was. Ja mam juz wszystko w głowie poukładane o treści następnej części (Ostatnio nawet myślałam o trzeciej, ale wtedy to już na pewno nie będzie chciało wam się czytać :c ) Piszcie, czy chcecie, czy nie. 


SZYBKO KOMENTUJCIE TO DODAM JESZCZE DZISIAJ ROZDZIAŁ! HURA! 

I NIE ZAPOMINAJCIE O KOMENTARZACH!!! XOXO

2 komentarze:

  1. Boskie *-* *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! :D
    Oczywiście, że będę czytać drugą część :))))

    OdpowiedzUsuń