23 sty 2016

Rozdział 25 (cz.2)

 - Niall?
Wytrzeszczyłam oczy, nie dowierzając w to, co widzę. Niall zataczał się, nie mogąc ustać na nogach. W ręce miał butelkę po litrze wódki, a zostało w niej tylko 1/4 całości jeśli nie mniej.
Czy on to wszystko sam wypił?
Zakryłam dłonią usta z przerażenia. Nie jest dobrze, kiedy Niall pije do takiego stanu. Wtedy jego porywczość daje się jeszcze bardziej we znaki, jest agresywny, nie ma nad sobą kontroli, mówi raniące rzeczy gdy jest przy okazji zły i zawsze kiedy tyle wypił narobił sobie problemów. Mam już przeczucie, że to nie skończy się dobrze i może to być długa noc.
Popatrzył na mnie zimnym, wręcz lodowatym wzrokiem, aż przeszły mi po plecak ciarki. Nigdy jeszcze nie patrzył na mnie w ten sposób. Z taką obojętnością i pogardą. Jego oczy były mocno przekrwione, co jeszcze bardziej wzbudziło we mnie niepokój. Zamaszystymi ruchami ściągnął kurtkę, a następnie buty, prawie się wywracając, ponieważ przez wypity alkohol nie posiadał dobrej koordynacji ruchowej.
 - Może napijesz się ze mną Lilian? - machnął szklaną butelką w moją stronę z fałszywym uśmiechem wypisanym na twarzy. Ponownie się zachwiał, więc żeby się nie wywrócić przytrzymał ręką ścianę.
Dalej stałam bez ruchu, jakby ktoś przykleił mi nogi do podłogi. Rękę dalej trzymałam na ustach. Szok mnie nie opuszczał.
Zauważył, że nie zamierzam mu odpowiedzieć. Parsknął śmiechem pod nosem, co było naprawdę chamskie. Śmiał się ze mnie, a ja nie miałam co z tym zrobić.
Następnie wzruszył ramionami i jakby nigdy nic minął mnie, kierując się chwiejnym krokiem do salonu. Parzyłam jak znika w pomieszczeniu, przechylając butelkę i pijąc jej zawartość z gwinta.
Bezsilna ruszyłam za nim. Rozłożył się na jeden z kanap, na przeciw tej, na której spałam jeszcze dziesięć minut temu i na której zostały porozwalane notatki, zeszyty oraz książki.
 - Tyle tutaj siedziałaś i nawet nie mogłaś posprzątać tego burdelu? - wskazał na kartki leżące na meblu, na przeciw niego.
O nie. 
Tego było już za wiele. 
 - Cały dzień do nocy na ciebie czekałam. Kurewsko się martwiłam! Odchodziłam od zmysłów! Nie mogłam się do ciebie dodzwonić, ponieważ specjalnie wyłączyłeś telefon. Z tego wszystkiego zasnęłam ze zmęczenia. Nagle dupku przychodzisz do naszego mieszkania w nocy, jakby nigdy nic. I co?! Okazuje się, że jesteś kompletnie pijany! Na dodatek zarzucasz mi, że nie posprzątałam! Jesteś nie poważny?! - krzyczałam te wszystkie słowa w jego stronę wymachując rękoma ze wściekłości. Miałam ochotę go rozerwać na strzępy.
Podczas tego on wdawał się nie wzruszony. Jego twarz nie ukazywała choćby grama jakichkolwiek emocji. Wreszcie na mnie spojrzał. a ja czułam się przytłoczona przez jego zabójczy wzrok.
 - Oh, a nie zaprosiłaś Zayna? - zapytał drwiąco - Jak to? On by ci z chęcią dotrzymał towarzystwa.
Kończąc wypowiedzieć złapał pewniej za butelkę i zaczął pić zawartość, bez najmniejszego skrzywienia. Nie wytrzymałam w tym momencie. Wyrwałam mu butelkę z rąk. Zaskoczony zmarszczył brwi, a potem ze wściekłości zagryzł szczękę. Zdaję sobie sprawę, że nie powinnam igrać z ogniem, ale w tej chwili mam to szczerze gdzieś.
 - Oddaj to - powiedział stanowczo.
 - Po pierwsze: nie będziesz mi rozkazywał - i mówiąc to trzasnęłam szklaną butelką o podłogę za sobą. Szkło się potłukło na małe kawałki, a reszta wódki wylała się.
Posłałam mu wściekłe spojrzenie, kiedy on zwijał ręce w pięści.
 - Po drugie: ja idę spać, a to co ty będziesz w tym czasie robił mam kompletnie gdzieś. Możesz iść jeszcze bardziej się napierdolić! Nie obchodzi mnie to wcale.
Nie patrząc w jego stronę poszłam prosto do naszej sypialni, trzaskając za sobą drzwiami. Oparłam się o drewnianą powłokę, kiedy dwie małe łzy spłynęły po moich policzkach. Zacisnęłam powieki, gdyż nie chciałam dopuścić do tego, by zacząć bardziej płakać. Znam Nialla. Gdy się kłócimy, a on jest pod wpływem alkoholu robi wszystko by mnie zranić. Nie chcę pokazać mu słabości, żeby poczuł satysfakcję.
Otarłam wierzchem dłoni policzki i przebrałam się w piżamę leżącą na łóżku. Chciałam położyć się do łóżka i jak najszybciej zasnąć, by nie musieć o tym wszystkim myśleć. Zdawałam sobie dobrze sprawę, że gdyby nie moje zachowanie na imprezie nie doszłoby do tego. Ale on mnie wtedy zostawił, a ja byłam kompletnie nieświadoma swoich czynów przez wódkę.  W dodatku prawie nic nie zrobiłam, Niall jest zwyczajnie przewrażliwiony. Za to on umyślnie sprawia mi przykrość. Mogliśmy normalnie rano porozmawiać, wszystko wyjaśnić i się pogodzić, ale on wolał zniknąć na cały dzień i się upić.
Chciałam wejść do łóżka, kiedy nagle postać za mną szarpnęła za mój nadgarstek. Odwróciłam się momentalnie w stronę blondyna z wypisaną furią na twarzy. Jego oczy były jakby nie obecne. Przeszedł mnie strach.
 - Nigdy tego nie rób, rozumiesz?! - wrzasnął, nawiązując do sytuacji w salonie. Ścisnął mocniej moją rękę, na co się skuliłam.
 - Niall, puść mnie! To boli! Oszalałeś?!
 - Za kogo ty mnie kurwa masz? Za jakiegoś frajera? Po co ta cała szopka z naszym związkiem, jeśli lecisz na Zayna?! - ciagle krzyczał, nie puszczając mojego nadgarstka. Uścisk jego dłoni był zdecydowanie za mocny. Po policzku spłynęła mi łza bólu.
 - Niall, co ty pieprzysz?! Jaka szopka? Nie lecę na Zayna!
 - Pieprzona kłamczucha - splunął, szarpiąc za moją rękę, a następnie mnie puszczając.
Jak mnie nazwał? 
Nie, na pewno nie pozwolę się obrażać. 
Nie zastanawiając się nad swoim czynem uderzyłam go w policzek z otwartej ręki. Był wyraźnie zaskoczony, że znowu mu się postawiłam.
 - Ogarnij się do cholery! Porozmawiamy jutro, jak wytrzeźwiejesz, bo teraz nic do ciebie nie dociera! - krzyczałam.
Jeszcze bardziej go rozwścieczyłam...
Nie zważając na nic wziął jedną z paru ramek z nami zdjęciami z półki i cisnął nią o ziemie. Potem jeszcze jedną, następnie kolejną.
 - Przestań! - rzuciłam się na niego z rękami. Zrobiłam to dlatego, ponieważ czułam, że tego wieczoru jest nie obliczalny i mógłby rozwalić więcej rzeczy. Przez jego stan udało mi się go łatwo wypchnąć z pokoju. Wreszcie nie wytrzymał i pchnął mnie na ścianę.
Otworzyłam szeroko buzię, a do oczu napłynęły mi łzy. Nigdy nie użył przeciwko mi przemocy... aż do teraz.
Chyba zrozumiał co zrobił bo wyraźnie był zaskoczony i zmartwiony. Podszedł do mnie, ale go odepchnęłam. Nie chciałam go już widzieć tej nocy.
Wbiegłąam do sypialni i zamknęłam drzwi na klucz, by nie mógł wejść.
Z całych sił walił pięściami w drewnianą powłokę, która nas rozdzielała. Leżałam na łóżku zwinięta w kulkę i głośno płakałam. Nie dlatego, że coś mnie polało po jego czynach. To zrzuciłam na dalszy tor. Teraz bolał mnie fakt, że nagiął granicę i zastosował przemoc, ciskając mną o ścianę. A co byłoby dalej? Wybiłby mi zęby?
 - Lily! Lily, ja nie chciałem! Proszę otwórz te pieprzone drzwi!
Chcąc zapomnieć o tym koszmarze zmusiłam się do snu.

_______________________________

7 komentarzy = next!

Hej miśki. 
Polecicie mi jakiś super serial, który lubicie? Muszę się coś obejrzeć bo zwariuję. Tylko jeśli już to nie AHS, Teen wolf, skins i pamiętniki wampirów :))
 

12 komentarzy:

  1. KOCHAM TOFF! MÓWIŁAK JUŻ TO MILION RAZY, ALE TRZEBA TO PODKRESLAĆ :D
    nie mam czasu na oglądanie seriali, wiec niestety i nie pomogę..
    czekam na nexta :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam Faking it, The 100, Plotkare, Pretty Little Liars, Shadowhunters

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na kolejny szybko ⏩ proszę ��

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest genialny czekam na next pisz szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Szybko next!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy będzie następny?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezuuu mega dawaj dalej

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział mega, czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  10. OMG, Niall ty idioto!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super :D
    Zapraszam na moje ff o Niallu
    http://youaremytherapyniallhoran.blogspot.com/2015/11/prolog.html

    OdpowiedzUsuń