7 kwi 2015

Rozdział 30 część 1

      30. część 1. "Masz nic nie brać, ani nie palić, rozumiesz?"


     Minęło parę dni, od wizyty w domu ojca Nialla. Dzisiaj wspólnie z blondynem wybieraliśmy się na imprezę, zorganizowaną w domu Louisa. Już od godziny Niall siedział na moim łóżku z telefonem w ręku, zawzięcie pisząc z Louisem, na temat zbliżającej się domówki. W tym czasie ja szukałam czegoś odpowiedniego do ubrania w swojej szafie.
 - Idę zapalić. - poinformował. Przelotnie cmoknął mnie w policzek i wyszedł z pokoju, na balkon. Obserwowałam go jeszcze przez chwilę, jak wyciąga zapalniczkę z tylnej kieszeni jeansów, odpala papierosa, a następnie mocno się zaciąga, obierając się o barierkę. Promiennie słoneczne otulały jego twarz. Idealnie ułożone włosy stały ku górze, w jego ulubionej fryzurze. Miał w niektórych pasmach przebłyski błękitu, ale blond jak zawsze przeważał. Patrzyłam jeszcze przez chwilę na jego zgrabne nogi w obcisłych spodniach, aż zdałam sobie sprawę ze swoich działań. Ponownie powróciłam uwagą do wnętrza szafy, wybierając kreację. 
       Usłyszałam dźwięk swojego telefonu, więc pognałam na dół, gdzie go wcześniej zostawiłam. Sięgnęłam na kanapę, gdzie leżał pozostawiony. Na ekranie widniał napis Molly, więc bez wahania odebrałam z uśmiechem na ustach. 
 - Hej słońce! - rozbrzmiał jej wysoki ton. 
 - Cześć, Molly. 
 - Gotowa na dziką, całodniową imprezę w towarzystwie swojej najlepszej przyjaciółki? - mogłam zgadywać, że na pewno szeroko się uśmiecha. 
 - Jeszcze nie, nie wiem w co się ubrać. - wydęłam wargę, wchodząc po schodach na górę. 
 - Co?! No oczywiście, że w jakąś seksowną kieckę! 
 - To nie takie proste, za każdym razem kiedy przymierzam coś, Niall komentuje, że mnie w niej nie puści, bo jest za krótka, ma za duży dekolt, czy coś jeszcze innego. - opowiedziałam zrezygnowana. 
 - Uh, miej go gdzieś. - zachichotała. - Założę, się, że nie da ci się wybawić, bo będzie cię pilnował na każdym kroku.
 - Oby nie! A teraz, Molly, kończę, bo skończył palić. - odpowiedziałam szybko. Pożegnałyśmy się i odłożyłam telefon, wpierw rozłączając połączenie. 
Chłopak podszedł do mnie, bacznie mi się przyglądając. Przyciągnął mnie do siebie za biodra, siadając na brzegu łóżka. Rozszerzył nogi, bym mogła stanąć pomiędzy nimi. Zaczął owijać pasma moich długich włosów wokół palców, patrząc na mnie. 
 - Może nigdzie nie pójdziemy? - spytał z nadzieją w oczach. 
Zaprzeczyłam głową. 
 - Chcę się trochę pobawić. - usprawiedliwiłam moją odmowę. - I spotkać z Molly. Znajomi na pewno także chcą się z tobą zobaczyć, nie wychodzisz nigdzie od tygodnia. 
 - Wolę posiedzieć z tobą. Jest wiele rzeczy, jakie mógłbym zrobić, byś wolała zostać ze mną, na tym łóżku. - powiedział uwodzicielsko zachrypniętym tonem, patrząc mi w oczy. Przeniósł swoje dłonie na dół moich pleców, a następnie na moje pośladki. Zapiszczałam, kiedy ścisnął je mocno. Wyrwałam się z jego uścisku, łapiąc go za nadgarstki. 
 - Zrobisz innym razem. - cmoknęłam go w czoło, kiedy na twarzy pojawił mu się udawany grymas. Ciężko westchnął, patrząc jak wyciągam sukienki z wieszaków i zmierzam do łazienki, by je przymierzyć.
        Słyszałam jak staje pod drzwiami toalety. 
 - Przecież wiesz kochanie, że możesz przebrać się przy mnie. - zapukał w drewnianą powłokę. 
 - Wolę jednak rozbierać się bez twoich oczu na swoim tyłku. - zbeształam go, wywołując falę głośnego śmiechu u blondyna.

***

 - Nie, nie założysz tego. - zakazał, lustrując mnie wzrokiem, gdy stałam przed dużym lustrem w swojej sypialni. Miałam na sobie obcisłą, krótką sukienkę na ramiączkach, całą w kolorze czarnym. Sięgała mi zaledwie parę centymetrów od linii majtek, ale i tak czułam się w niej pewnie i nie bałam się odsłonięcia większej ilości skóry, niż powinnam. Obciśle przylegała do mojego ciała, ukazując jego wszystkie atuty. Na stopy nałożyłam czarne, wysokie szpilki na platformie, z cienkimi paskami, dającymi mi trochę stabilności. Dodałam sobie dzięki nim parę centymetrów, ale Niall ciągle nade mną górował.
       Blondyn patrzył srogo na mój strój. Widziałam w jego oczach nutkę pożądania, lecz dalej przeważała surowość. 
 - A właśnie, że założę. - odpowiedziałam, sprzeciwiając się. Założyłam ręce na biodra. 
 - Wszyscy faceci będą się na ciebie ślinić. 
 - To chyba dobrze, prawda? - zapytałam złośliwie, na co fuknął. 
 - Pozabijam ich tam wszystkich. Jesteś tylko moja. - wpił się zachłannie w moje usta, ściskając mój tyłek.

***

      W parę minut po dwudziestej wyszliśmy z mojego domu. Skierowaliśmy się prosto do samochodu niebieskookiego. Idąc przez chodnik słyszałam stukot własnych szpilek. Niall otworzył przede mną drzwi, bym spokojnie wsiadła. 
 - Nie patrz się na mój tyłek. - zwróciłam mu uwagę, ciągle czując na sobie jego przeszywający wzrok, wsiadając do samochodu. 
 - Nie mogę się powstrzymać, skarbie. Ta sukienka jest cholernie gorąca. - cmoknął krótko moje usta, pomalowane różową szminką.
Przewróciłam oczami, widząc jego głupkowaty uśmieszek. Zaraz także pojawił się w środku swojego samochodu. Czym prędzej odpalił silnik i ruszyliśmy przez miasto, do domu Louisa. Przez całą drogę trzymał swoją dłoń na moim kolanie, od czasu do czasu zalotnie sunąc palcami w górę, które musiałam strącać, by nie dostały się do mojej kobiecości, z czego głośno chichotał.
       Kiedy przyjechaliśmy na miejsce w okół domu była już masa samochodów osobowych, należących do imprezowiczów. Dobrze słychać było dudniącą z wnętrza posiadłości muzykę. Impreza była najwyraźniej już dobrze rozkręcona. Na trawniku kręciło się parę osób z papierosami i plastikowymi kubkami w rękach. 
Chciałam sięgnąć do klamki, by następnie wysiąść, ale zatrzymała mnie duża dłoń na ramieniu. Odwróciłam głowę i w tym momencie ciepłe wargi chłopaka złączyły się z moimi. Nie opierałam się jego dominującym ruchom. Nasze języki zataczały wzajemne koła, tańcząc zawiły taniec w naszych jamach ustnych. Przeniosłam dłoń na policzek Nialla, potem przejechałam nią po jego włosach, czasem wplatając w pasma palce. Kiedy mocniej pociągnęłam usłyszałam gardłowy pomruk, oznaczający przyjemność chłopaka. Zauważyłam, że lubił kiedy ciągnęłam go figlarnie za włosy. 
Pożądanie wzięło górę. Chciałam już przełożyć nogę, przez jego fotel, nie odrywając ust od jego warg, kiedy do moich uszu doszło zapukanie w szybę. Oderwałam się od blondyna jak oparzona, przeklinając w myślach, że nie pomyślałam o tym, że znajduję się w miejscu publicznym. Popatrzyłam za szybę, gdzie stał zgarbiony Louis, śmiejąc się w najlepsze. 
Kurwa, Lou! 
Posłałam Niallowi zawstydzone spojrzenie i natychmiastowo wyszłam z samochodu. Czułam na swoich policzkach pieczenie, przez pojawienie się czerwonych rumieńców. 
 - Przepraszam, że przerwałem w tak intymnej chwili, ale nie wiem czy wiedzie, że impreza jest tam. - wskazał palcem na swój dom, nie przestając się śmiać. 
 - Tak, też Cię miło widzieć Louis. - posłałam mu zirytowane spojrzenie. 
 - Jeśli stamtąd zaraz nie wyjdziesz porwę twoją dziewczynę i nie znajdziesz jej przez najbliższe trzy godziny. - rzucił z głupim uśmiechem do Nialla, który dalej siedział w samochodzie. Poczułam jak podnosi mnie do góry, w stylu panny młodej, aż zapiszczałam. Zaraz przy moim boku pojawił się wkurzony blondyn, który zabrał mnie z jego rąk, sam ciasno trzymając mnie za biodra. 
 - Najebałeś się już, czy co? - zawarczał Niall. 
 - Chyba tak. - wzruszył ramionami roześmiany blondyn. - Spoko, luz, stary. Lecimy na melanż! - wykrzyczał, biegnąc w stronę wejścia. 
Tak, na sto procent był już pijany. 
Blondyn złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę wejścia. Jego nadopiekuńczość i zazdrość dawała mi się już we znaki, chociaż jeszcze nie przekroczyłam progu domu, gdzie odbywa się impreza. To będzie długa noc...

        Weszliśmy do środka. Od razu zostałam poprowadzona przez środek pokoju, w stałe miejsce przebywania na imprezach znajomych Nialla, na dwóch narożnych kanapach w rogu salonu. Już z dala mogłam dojrzeć dobrze mi znane różowe włosy. 
 - Idę po coś do picia. Nie oddalaj się. Zaraz przyjdę. - szepnął mi do ucha, puszczając moją dłoń. Cmoknął na odchodne moją szyję. Wzruszyłam ramionami. 
Czy on ma zamiar pilnować mnie tak przez całą noc?! 
Poszłam prosto do miejsca, gdzie znajdowały się znane przeze mnie osoby. Kiedy Molly mnie dojrzała, szeroko się uśmiechnęła i potruchtała na swoich wysokich obcasach w moją stronę. 
 - Hej, skarbie! - zapiszczała, rzucając mi się na szyję.
Odpowiedziałam jej tym samym. Zachowywałyśmy się, jakbyśmy nie widziały się przez dobry miesiąc, ww rzeczywistości był to tylko tydzień, spędzony przeze mnie w ciągłym towarzystwie Nialla. Byłyśmy naprawdę blisko, tak sobie to tłumaczyłam. 
 - Gdzie Pan Zazdrosny? - spytała z szerokim uśmiechem. 
 - Poszedł po coś do picia. 
 - Wow, nie pilnuje cię. - zachichotała. 
 - Nie do końca, powiedział, że mam się nie oddalać. - przewróciłam oczami, wywołując u niej głośny śmiech. 
Po paru sekundach Niall stał tuż obok mnie. 
 - Proszę. - wręczył mi czerwony, plastikowy kubek. Dojrzałam, że płyn w środku był różowy. 
 - Dziękuję. - odpowiedziałam, biorąc łyka. Wyczułam smakową wódkę z posmakiem grejpfruta. 
Chłopak zajął miejsce na kanapie, przyciągając mnie do siebie. Zajęłam miejsce na jego kolanach. Trzymał mnie w talii, kiedy ja rozmawiałam z Molly. Ona zasiadła na kolanach Liama, który był już nieźle wcięty, od ilości alkoholu. Co chwila śmiał się z byle czego, co doszło do jego uszu. Zdziwiłam się. 
 - Myślałam, że Liam pije z wan najmniej. - powiedziałam. 
 - Zawsze to on nas pilnuję, ale dzisiaj zrobił wyjątek. I on jest zjarany, a nie pijany, skarbie. - poprawił mnie Niall. Nie pomyślałam nawet o takiej możliwości. 
 - To mają tu zioło? - zapytałam zainteresowana, Molly.  Na roześmiała się głośno. 
 - No jasne, żeby tylko. Jest jeszcze amfa, hera, koka, a nawet widziałam jak przewijało się extasy! Później skołuję coś, to poszalejemy!
 - Tylko spróbuj, Molly. - zawarczał blondyn ostrzegawczo. - Masz nic nie brać, ani nie palić, rozumiesz? - zwrócił się do mnie. Pokiwałam potakująco głową.Oczywiście na myśli miałam całkowicie coś innego. 
Powiedziałam do Molly bezgłośne, sarkastyczne 'Jasne', czego niebieskooki nie zdołał zauważyć. Dziewczyna próbowała ukryć szatański uśmieszek. 

 - Gdzie Louis? - spytałam Molly, kiedy Niall zostawił nas na chwilę, gdy poszedł do toalety. 
 - Na górze. - wskazała gestem na schody. Podniosłam się z miejsca. Nie miałam zamiaru przesiedzieć całej nocy na kanapie, pod okiem chłopaka. Zachowywał się jak nadopiekuńczy rodzic. Nie zbyt mi się to podobało. 
 - Uważaj. - złapała mnie za rękę, a ja pytająco na nią spojrzałam. 
 - Możesz spotkać Zayna, on też tu gdzieś jest. Jak Cię Niall z nim zobaczy, zapierdoli mu. Jestem tego pewna. W ogóle Zayn był ostatnio strasznie przybity, po tym jak wyszłaś razem z Niallem z tej kawiarni. Myślę, że chodzi o ciebie. 
 - Okej, będę ostrożna. I tak muszę z nim porozmawiać. Powiedz Niallowi, że poszłam do łazienki. - dałam jej całusa w usta i poszłam szybkim krokiem w stronę schodów, by nie zdążył dojrzeć mnie Niall, kiedy wróci. Nie łatwym zadaniem było przemieszczanie się w morzu spoconych, tańczących ciał. Kiedy jakoś udało mi się trafić na schody, pognałam pędem na górę, omijając obściskujące się pary. Musiałam być uważna, by przypadkiem nie wpaść na blondyna, który pewnie zaraz zacznie mnie szukać. 
Nie wiedziałam dokładnie, gdzie się podziać. Czy iść zamienić parę słów z pijanym Louisem, czy może znaleźć Zayna. Postanowiłam, że pogadam z tym, na kogo pierwszego trafię. Tak więc ruszyłam do pierwszych drzwi. Okazały się zamknięte na klucz. No nic. Poszłam do następnych. Te za to zaskoczyły, gładko się otwierając. Uśmiech wysunął mi się na usta, kiedy ujrzałam, kto znajdował się w środku. 
      Louis i Harry całowali się namiętnie na łóżku, nie zauważając, że pojawiłam się w pokoju. Ich języki wydawały zabawny dźwięk. Na dodatek ich ciała były tak blisko, aż się zarumieniłam. 
Odchrząknęłam głośno, by zwrócić na siebie ich uwagę. 
 - No cześć! - próbowałam być złośliwa, jak Louis wcześniej, kiedy przerwał mi i Niallowi w samochodzie. - Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że impreza jest na dole. - pokiwałam palcem. 
 - Uh, nara Lily! - zajęczał obrażony Louis. Rzucił we mnie poduszką. Zachichotałam głośno i wyszłam z pokoju, dając im więcej prywatności. Szczerze radziłabym im zamknąć się od środka. Chyba każdy się domyśla, co będą teraz robić. 
        Moim następnym celem był duży taras, znajdujący się na tym samym piętrze. Wyjście na niego znajdowało się w jednym z pokoi. Wiem to, bowiem kiedyś Niall opowiadał mi o nim, że często chodził tam palić. Coś podsunęło mi myśl, że ta właśnie mogę znaleźć szatyna... 

CDL...            

 _____________________________

Dalsza część rozdziału jeszcze dzisiaj! :D    

1 komentarz: