17 lut 2015

Rozdział 6


Błądzę, już od dłuższego czasu po korytarzu, ale dalej nic, dalej Go nie widzę. Czemu wczoraj tak szybko wyszedł? Mam do niego tyle pytań, chcę usłyszeć tak wiele odpowiedzi. To, jaki był opiekuńczy, czy też zmartwiony? To do niego w ogóle nie podobne. Może, to tylko dla tego, w jakiej sytuacji się znaleźliśmy? Wolałabym jednak nie... Co jeśli znów będzie chamski? Co jeśli to było takie jednorazowe, a teraz znów będzie dupkiem?
  Idę przez zatłoczony korytarz, co chwila oglądając się na boki, czy przypadkiem nie idzie gdzieś w moim otoczeniu. Po piętnastu minutach błędnego chodzenia w tą i z powrotem postanawiam udać się do stołówki, gdzie na pewno już będzie Matty. Nie mylę się, stoi już w kolejce po jedzenie.
 - Hej, jak się masz? - wita się, gdy tylko podchodzę.
 - Hej, już jest okej. - daję mu buziaka w policzek, co oczywiście nie obywa się bez zduszonych oddechów dziewczyn wokół nas.
 - Em... Widziałeś gdzieś Niall'a? - pytam z kwaśną miną. Jego oczy robią się wielkie jak spodki, a uśmiech zmienia się w pełen powagi grymas.
 - Lilly... Nie rób sobie nadziei. Wiesz jaki... - mówi, lecz nie daję mu skończyć.
 - Tak wiem, chcę mu jedynie podziękować. - wyjaśniam, ale to nie do końca prawda. Chcę wiedzieć, dlaczego był taki...inny. Nie powiem oczywiście o tym Matty'emu, bo my pomyślał, że postradałam zmysły.
 - To widziałeś go? - znów pytam już nieco zniecierpliwiona, a on jedynie wskazuję głową przed siebie.
Siedzi tam, przy swoim stoliku, podparty łokciem o blat, zajęty swoim telefonem. Bez najmniejszego zastanowienia, ruszam przed siebie w jego kierunku, a gdy jesteś już wystarczająco blisko, czuję wiele spojrzeń na moich plecach. Ugh, nieprzyjemne uczucie.
Gdy podchodzę, nie zauważa mnie, co się z tym wiąże - nie podnosi głowy zza komórki.
 -Ey... Hej Niall. - zaczynam się jąkać. Podnosi wzrok i marszy brwi. Nie odpowiada, a wyczekuje, aż wreszcie coś jeszcze powiem, bądź zrobię.
 - Chciałabym Ci podziękować. To było... To dzięki Tobie... Ja nie wiem co by się stało jakbyś mnie nie uratował. - jąkam się, a mój głos zmienia się do szeptu, a pod wpływem głębokich tęczówek chłopaka z których nie mogę wyczytać żadnych emocji. - Dziękuje...
 - Nie ma za co, po prostu zapomnij. - mówi szybko, obojętnym tonem i znów wpatruje się w telefon.
Co? Czemu on tak się zachowuje?
 - Czemu jesteś taki oschły? - pytam wewnętrznie rozdarta. Nie wiem co mam myśleć o tych jego zmianach nastroju.
 - A czy kiedykolwiek byłem inny? - robi rozbawiony wyraz twarzy, co jeszcze bardziej doprowadza mnie do szału, a na dodatek ludzie za mną nie przestają się patrzeć, kiedy wychodzę z równowagi.
 - Co Ci się stało? - głos mi się łamie.
 - Po prostu zapomnij. - powtarza swoją wcześniejszą wypowiedź.
Zapomnij?! O czym mam do cholery zapomnieć? O tym jaki był czuły i troskliwy? O to mu właśnie chodzi?  Wstydzi się tego, czy nie chce się do tego przyznać? A może myśli, że ja to komuś wygadam?
 - A tak w ogóle ładnie wyglądasz jak jesteś wkurwiona. - dodaje z głupkowatym uśmiechem.
A to na koniec?!  Jakiś tani podrywa na rozluźnienie atmosfery autorstwa Nialla Horana?!
 - O czym ja mam zapomnieć? - mój ton staję się bardziej głośniejszy, a na dodatek niepokojąco spokojny. - O tym, że nie byłeś dupkiem? O tym, że wtedy chodź raz zasługiwałeś na jakikolwiek szacunek? - słowa bez opamiętania wypływają z moich ust, a na każde kolejne u blondyna pojawia się większy grymas. Pewnie i tak po chwili zniknie, kiedy czymś mi dogryzie.
Po zakończeniu wypowiedzi, bez słowa odwracam się i już mam zamiar ruszyć przed siebie, gdy ten łapie mnie za nadgarstek i delikatnie ciągnie, przez co znów przed nim stoję. Wokół nas panuje zamieszanie. Rzeczywiście dla nich musi być nowością to, że Niall się do kogoś odzywa dość "normalnie", a o łapaniu za nadgarstek już nie wspomnę. Na jego dotyk, mój naskórek zmienia się w gęsią skórkę, ale przybieram kamienną twarz, by nie zobaczył ani jednej emocji na niej wypisanej.
 - Gdzie idziesz? - zadaje to samo pytanie i nawet w podobnej sytuacji, jak wtedy przed sklepem. Przecież to, o co pyta jest idiotyczne, chyba nie myśli, że będę teraz przy nim stała i "dotrzymywała" mu towaarzystwa.
 - Niall, po propstu zapomnij. - powtarzam jego słowa, doprowadzając go tym w stan irytacji.
Z dumie podniesioną głową i bólem w sercu wychodzę pośpiesznie przez zebrane zbiorowisko. Prawię wybiegam przez drzwi stołówki kiedy odbijam się od czyjegoś ciepłego torsu. Podnoszę głowę do góry, a przede mną stoi uśmiechnięty Luke.


_______________________________

27.02.2015 Edited
Serdecznie zapraszam na Wattpada z opowiadaniem Impossible:
 http://www.wattpad.com/story/33736003-impossible-%E2%98%9C-n-h-l-h

2 komentarze:

  1. Naprawdę fajny rozdział :) Piszesz świetnie. Idę czytać następny :)

    OdpowiedzUsuń