28 cze 2015

Rozdział 56

          Wbigłam w szaleńczym tempie do domu, nie przestając piszczeć i krzyczeć ze szczęścia, oczywiście prawie nie zabijając się na progu. Mama, która jeszcze przed chwilą czytała w spokoju swoje nudne pisemko o modzie teraz popatrzyła na mnie wielkimi oczami, a kiedy wreszcie zrozumiała o co mi chodzi od razu ujęła mnie w ramiona, następnie ściskając tak, że brakowało mi w płucach powietrza. Jak głupie skakałyśmy w miejscu, piszcząc ze szczęścia niczym małe dziewczynki. Za chwilę zadzwoniłam w ekspresowym tempie do Molly na FaceTime, gdzie przy okazji towarzyszył jej po drugiej stronie Matty, więc mogłam równocześnie przekazać im dobre wieści. Mama wzięła ode mnie list ze szkoły i zaczęła od nowa wszystko głośno czytać, przy okazji płacząc ze wzruszenia, co była dla niej takie typowe. Molly i Matty dobrze to wszystko słyszeli i reagowali podobnie jak my, czyli wiwatując i kompletnie tracąc głowę (to było całkowicie w stylu zakręconej różowowłosej). 
   - Lily, otwieraj szampana! Muszę zadzwonić! - rodzicielka wskazała gestem na górną szafkę, gdzie jest stałe miejsce drobnych, okazjonalnych alkoholi. Już słyszałam, jak ledwo dycha przez ten nagły przypływ emocji. Drżącą ręką ujęła telefon i po kolei zaczęła wykręcać numery.
        Wiedziałam co teraz zamierza zrobić i się nie myliłam. W przeciągu piętnastu  minut obdzwoniła wszystkie swoje najlepsze koleżanki i naszą bliską rodzinę, by pochwalić się nowiną "wielkiego osiągnięcia swojej córki".
           Rozmawiałam jeszcze przez chwilę z Molly i Mattym, na tej przydatnej aplikacji. Z różowowłosą nawet zaczęłyśmy planować naszą najbliższą imprezę i spotkanie z okazji spełnienia naszych marzeń. No bo przecież trzeba to oblać, prawda? Nasza konwersacja bardzo nas śmieszyła, ponieważ para pod drugiej stronie ledwo mieściła się na dość małym ekranie mojego Iphona. Nie obyło się bez łez szczęścia i licznych gratulacji z ich strony, a także bez pouczeń przyjaciela w sprawie całonocnych imprez w college'u, upijania się etc.
Wreszcie dotarło do mnie, że naprawdę wyjeżdżam do Nowego Jorku!

___________________________


           Jestem tak szczęśliwa i tryskająca energią, że chyba nic dzisiaj nie da rady tego zmienić. Po spędzeniu z mamą trochę czasu, wróciłam na górę do swojego pokoju, by odreagować i zająć się czymś w spokoju. To nie było wcale takie łatwe, ponieważ jedyne co chciałam to tańczyć, śpiewać i skakać z radości. Znalazłam zajęcie w przeglądaniu Tumblra. Miałam w planach jeszcze drobne rozciąganie się i wymyślenie jakieś choreografii, gdyż tak dawno już nie tańczyłam - wszystko za sprawą nudy i rozpierającej energii, ale w tym samym momencie zadzwonił mój telefon. I to było dziwne, gdy na wyświetlaczu pojawiło się imię Niall, a moje dłonie od razu zaczęły się pocić, a brzuchu poczułam nagłe, bolesne ukłucie. 
Trochę zmieszana przeciągnęłam migającą na wyświetlaczu zieloną słuchawkę.
  - Halo? 
  - Możemy się spotkać? Teraz. - słyszałam, że jest spięty, ale bardzo poważny. A co najważniejsze - nieugięty i nieznoszący sprzeciwu. To spowodowało, że dobry nastrój odszedł na bok, a ja zaczęłam się zamartwiać. No bo co się stało, że nagle do mnie dzwoni? Niedawno nie chciał ze mną zamienić choć słowa. A na dodatek ten wściekły ton głosu, tak jakby mówił z zaciśniętą szczęką... To nie wróży nic dobrego.
   - Um, okey. Gdzie?
   - Podejdziesz pod bramę parku? Tego najbliżej twojego domu.
   - Zaraz tam będę.
I na tym nasza trwająca przez niecałe dwie minuty rozmowa się zakończyła. 
           Ubrałam się naprawdę szybko. Nie wybierałam niczego specjalnego, tak naprawdę wzięłam to, co było pod ręką, ponieważ chciałam jak najszybciej się wyrobić. Na dworze trochę wiało i zbierało się na deszcz (uroki Londyńskiej pogody), więc założyłam różową beanie i skórzaną kurtkę.

           Zdążyłam jeszcze zawołać do mamy głośne 'wychodzę' i pognałam prosto przed siebie, wzdłuż ulicy. Moją głowę zaprzątały najróżniejsze myśli, a w większości czarne scenariusze, co do zbliżającej się rozmowy z Niallem.
            Nie wiem co mam o tym myśleć, jestem zdezorientowana jego zachowaniem. Błagam w myślach, by wszystko okazało się przeprosinami Nialla. By już wszystko było po staremu, a nam znowu się ułożyło. No bo przecież mógł zrozumieć, że źle postąpił i teraz chce mnie przeprosić, prawda?
            Zbliżałam się do wyznaczonego miejsca, zauważyłam jak blondyn w skórzanej kurtce opiera się o maskę swojego samochodu, zaparkowanego na poboczu. Chłopak patrzył w ziemie, ręce umieszczone miał w kieszeni. Wyglądał na takiego jakby zestresowanego?Tak mi się wydaje.
   - Hej. - przywitałam się, stając na przeciw niego. Podniósł głowę, spoglądając na mnie. Jego spojrzenie było takie zimne... Powstrzymywałam się od uronienia łzy z tej całej bezsilności. Coraz bardziej utwierdzał mnie w przekonaniu, że już do mnie nic nie czuje. To bolało. Przeszła mi przez głowę nagła myśl. Może on chce teraz ze mną zerwać?
Nie odpowiedział mi, co trochę mnie nie zdziwiło. Odwrócił wzrok i patrzył w krawężnik.
   - Więc... - starałam się zacząć. Chciałam dowiedzieć się co było przyczyną naszego nagłego spotkania.
   - Chciałem się pożegnać. - wypalił, a mi nagle zaschło w gardle, jednocześnie szok przytwierdził moje nogi do podłoża.
   - C-co?
   - Wyjeżdżam, Lily. Nic mnie tutaj nie trzyma.
Ałć.
   - Ale, gdzie-p-po co?
   - Do Irlandii, zatrzymam się w Dublinie u mojego brata, Grega.
 Czemu jego ton jest taki spokojny, jednocześnie obojętny?
   - Cz-czy my się jeszcze kiedyś zobaczymy? - to pytanie pierwsze przyszło mi do głowy.
  - Szczerze w to wątpię. Będzie lepiej, gdy o sobie zapomnimy. - odwrócił się bokiem, by móc otworzyć drzwiczki swojego wozu.
           Nic na to nie poradzę, że łzy napłynęły mi do oczu. Chciałam móc go przytulic, wtulić się w jego szyję, poczuć zapach jego perfum, a najbardziej ze wszystkiego chciałam poczuć smak jego ust. Za pewne ostatni raz...
  - Ale ja cię kocham. Nie chce o tobie zapominać, Niall. - moja wypowiedź brzmiała raczej jak skomlenie. Łzy ciekły już ciurkiem po moich czerwonych policzkach.
  - Po prostu zapomnij. I pamiętaj, za takim nastoletnim frajerem jak ja nie warto płakać. Poznasz kogoś, kogo pokochasz całym sercem i będziesz chciała zrobić dla niego wszystko. Nic cię od niego nie oddzieli i nigdy nie będziesz chciała go opuścić.
           Nie wierzyłam w jego słowa, które w tak dobijający sposób pasowały do sytuacji. Teraz byłam pewna - wyjeżdża przeze mnie. Tak samo jak nie przystąpił do egzaminu. Wszystko dzieje się przeze mnie.
Na dodatek zacytował siebie z przed paru tygodni. "Za  takim nastoletnim frajerem jak ja nie warto płakać."
       Chciał wejść do samochodu, ale zatrzymał się w pół kroku. Odwrócił się w moją stronę. Widziałam wahanie w jego oczach, ale ostatecznie zbliżył się do mnie i pocałował moje czoło. Te trzy sekundy były czymś, co spowodowało, że jeszcze bardziej zapragnęłam się wtulić w jego ciało. Gdy nie czułam już ciepła jego warg na mojej skórze od razu ogarnęła mnie pustka.
        Nie czekał już dłużej. Po prostu wsiadł do pojazdu i odpalił silnik. Popatrzył na mnie przez szybę, ten ostatni raz. Położył na szkle dłoń, a ja zrobiłam to samo, tak jakbym chciała poczuć bijące od niego ciepło. Nie oszuka mnie, widziałam ból w jego oczach, gdy powolnie zabrał dłoń.
Odjechał, pozostawiając mnie samą z ciągle powtarzającymi się jego słowami w głowie.
Będzie lepiej, gdy o sobie zapomnimy.
Nie, nie będzie.
I teraz na prawdę mam uczucie, że straciłam najważniejszą osobę w moim życiu i nigdy jej nie zobaczę. Ale pustka w moim sercu zostanie już zawsze...
        Dziś cieszyłam się z tego, że zacznie się coś nowego. Nowy etap da mi więcej możliwości. Teraz płaczę, ponieważ zakończyło się coś, co dawało mi największą radość w moim życiu. Nie takiej zmiany oczekiwałam.


    Niall's POV:

   - Będzie lepiej, gdy o sobie zapomnimy. - mówię, choć tak naprawdę nie mam tego na myśli. Wiem co to znaczy. Nasz związek się zakończył.
   - Ale ja cię kocham. Nie chce o tobie zapominać, Niall. - wyszeptała, prawie niesłyszalnie. Po jej tonie głosu mogłem wywnioskować, że ma gule w gardle, ale nie, ja po prostu jestem pojebany. Przecież ona tego chce, nie jest jej przykro.
Nie kochasz, kłamiesz.
           Po jej pięknej twarzy ciekły łzy. Policzki miała zaczerwienione, a usta opuchnięte. Do teraz nie mogę opanować chęci cmoknięcia tych idealnych, pulchnych warg, które aż proszą się o przygryzienie. Miałem taką ochotę ja przytulić, ale jeśli bym to zrobił, znowu bym spieprzył. Ona musi o mnie zapomnieć. Znajdzie sobie kogoś, kto będzie dla niej dobry.Nie taki jak ja.
   - Po prostu zapomnij. I pamiętaj, za takim nastoletnim frajerem jak ja nie warto płakać. Poznasz kogoś, kogo pokochasz całym sercem i będziesz chciała zrobić dla niego wszystko. Nic cię od niego nie oddzieli i nigdy nie będziesz chciała go opuścić.
Nie będziesz go chciała opuścić, nie tak jak teraz mnie...
         Jej wyraz twarzy po moich słowach zrobił się jeszcze bardziej przygnębiony. Zrobiło się jej przykro i widzę, że teraz strasznie się zamartwia. Ale ja już nic z tym nie zrobię, nie mogę pokazać, że mi zależy. Byłem kutasem i pozostanę kutasem. Łatwiej będzie jej zapomnieć o czymś, co się gorzej wspomina.
           Myślę, że wszystko zostało powiedziane i chcę wejść do mojego auta, ale po prostu nie mogę. Pieprzyć moje postanowienie, że jej nie dotknę. Składam całusa na jej czole i albo jestem już na tyle popieprzony, albo naprawdę usłyszałem jak jej serce zaczęło szybciej bić.
To nic nie znaczy pojebie, ogarnij się. 
            Wsiadam do samochodu, nie chcę na nią patrzeć, to sprawia, że cierpię. Ale... tak bardzo chcę jej dotknąć. Przykładam dłoń do zimnej szyby. Ona od razu odwzajemnia mój gest. I to była nasza ostatni wspólna chwila, ponieważ ja za chwilę odjechałem, pozostawiając ją tam samą.
 



"Czy to nie o to w tym wszystkim chodzi?
Żyć życiem szalonym, głośnym,
Nie pozostało nic do zrozumienia
Ponieważ wątpię, bym kiedykolwiek mogła się przebić przez Twojego ducha

I nigdy nie będę taka, jaka byłam w dniu, w którym cię poznałam
Zbyt naiwna - tak, byłam.
Chłopcze, to dlatego cię wpuściłam
Pamięć o tobie jest jak plama,
Nie da się usunąć lub uśmierzyć bólu
On zostanie we mnie na zawsze.

Któregoś dnia obudzę się z tego koszmaru, który śnię,
Któregoś dnia będę się modliła aby skończyć z tobą
Któregoś dnia uświadomię sobie że jestem zmęczona tymi mylnymi uczuciami
Ale na teraz jest powód dla którego nadal jesteś w moim sercu..."



KONIEC.

------------------------------------------

 Było mi naprawdę miło pisać dla was rozdziały do pierwszej części. Co prawda w niektórych momentach spieprzyłam, czy coś, ale na moje usprawiedliwienie mogę wam powiedzieć, że zamierzam wziąć się w tym tygodniu do poprawiania wszystkiego po kolei, zaczynając od pierwszego rozdziału. Wszystkie literówki, powtórzenia, błędy stylistyczne jak i ortograficzne znikną!

Moim małym marzeniem jest to, by sprawić, że czytelnik się wzruszy, gdy będzie czytać zakończenie, będzie się śmiał, gdy przeczyta jakąś wypowiedź bohatera, etc. Na moje nieszczęście przez moje nieumiejętne pierdolenie trzy po trzy w rozdziałach jest to niemożliwe, by zdobyć w was jakieś emocje, ale wiecie co? Mam postanowienie, co do drugiej części! 

Od paru dni od rana do nocy siedzę przy tym, by zaplanować wszystko od A do Z. Popełniłam wielki błąd w Impossible, bowiem nie planowałam nic! Pomysły same się rodziły na bieżąco i na bieżąco były wykorzystywane. Nic sobie nie zapisywałam, nic sobie nie planowałam. I to był  wielki, niewybaczalny błąd moi drodzy! 

Ale jak mogłabym popełnić ten sam błąd drugi raz? 
Tak więc z koleżanką z Wattpada zaczęłam kreować nowych bohaterów. Zależało mi, by każdy był jakiś niepowtarzalny, wyróżniał się swoimi cechami itd. Może się udało, może nie. Na pewno podoba mi się parę przypadków. ;P 

Mogę wam napisać, że jestem wdzięczna wszystkim tym, którzy są tutaj i czytają na bieżąco to ff :) Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa w komentarzach. Jesteście kochani Xx

Jeszcze raz muszę was przeprosić za wygląd. Tak wiem, jest okropny, ale już niebawem powinnam otrzymać ten cholerny szablon ;P Już nie mogę się doczekać bo chyba będzie miał rozwijane menu z rozdziałami *.* xD 
 
Jeśli chcesz coś wiedzieć o treści drugiej części - pisz w komentarzu, a na pewno udzielę ci info. Może nawet coś zdradzę ;P Np bohaterach, miejscu akcji czy co tam będziesz chciał/chciała wiedzieć!

Wiem, że zawsze tak piszę, ale CZY MOGĘ PROSIĆ O KOMENTARZE POD TYM OSTATNIM ROZDZIAŁEM? 
Ludzie, to już ostatni chapter, hello!

Rozpisałam się trochę i pewnie was zanudzam, jeśli to wgl przeczytaliście. Jeszcze tylko dodam, że pojawi się epilog, a potem cz.2! Kto się cieszy?

Dobranoc miśki, śpijcie dobrze!

12 komentarzy:

  1. Czy główną bohaterka nadal będzie Lily Collins? - uwielbiam ją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily zawsze i wszędzie! Ale zmieni się nieco jej charakter! :)

      Usuń
  2. Jejku, to naprawdę niesamowita część, nie mogę się doczekać 2!
    Gdzie będzie się toczyć akcja w nowej części?
    Buziaki i weny xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studia w Nowym Jorku, co za tym idzie, akcja bedzie dziala sie w NY i na kampusie uczelni ;)

      Usuń
  3. Przeczytalam wszystko w 2 dni i sie zakochalam <33
    Szkoda, ze musze czekac na druga czesc :/
    Jestes swietna pisarka, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idk, chyba ktoś mi zhakował konto, nawet nie dodawałam pytania/ komentarza ;d

      Usuń
  5. Kiedy zaczniesz publikować rozdziały 2 części?
    -Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy dostane mój zamówiony szablon to zaczne pisac i dodam jak najszybciej. Przed nami jeszcze epilog!

      Usuń
  6. Cześć. Właśnie Twój blog został nominowany na "bloga miesiąca Lipca"
    — link do bloga : http://spispowiesci.blogspot.com/
    — link do sondy : http://sonda.hanzo.pl/sondy,248255,GUA3.html
    ewentualnie u mnie w najnowszym wpisie :)
    —Czas do końca głosowania to 31 lipca 2015 rok
    Powodzenia, administratorka xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeeju, wzruszylam sie ❤

    OdpowiedzUsuń