26 lut 2015

Rozdział 9

 "Oddam, jak mnie pocałujesz"


  - Co do kurwy? - Niall zdziwiony odwraca się w stronę podjazdu patrząc na ulewny deszcz. Boże, dlaczego teraz?! - Chyba teraz mnie nie wyrzucisz? - patrzy na mnie z rozbawieniem, a ja się powstrzymuję, żeby go nie wypchnąć spod dachu prosto w tą ulewę.
Przesuwam się w bok, by mógł przejść przez próg. Mija mnie z głupawym uśmieszkiem. Przewracam oczami i zamykam za nim drzwi na klucz. Gdy ściąga swoje czarne blazery kieruję go do salonu. Ten od razu, wręcz naturalnie umiejscawia się na kanapie i wyciąga przed siebie długie nogi. Maniery i dobre wychowanie wskazywały by, żebym zrobiła mu coś do picia, lecz nie zamierzam nic takiego czynić. Jeszcze czego?!
 - Nie bądź taka naburmuszona. - prycha śmiechem, lustrując moją kipiącą ze złości twarz.
Nie wiem, jak można mieć taki tupet, by praktycznie wprosić się do cudzego domu, a następnie denerwować osobę w nim zamieszkałą i dogryzać jej. Mam ochotę wywalić go za drzwi, ale na tyle jestem jeszcze opanowana.
Staram się nie zwracać na niego większej uwagi, oczywiście na tyle, ile jest to możliwe, gdyż sama świadomość o tym, że znajduje się niecały metr ode mnie na jednej kanapie doprowadza mnie do euforii.
 - A, i przy okazji. TO - wskazuję na moje nogi owinięte czarnym, obcisłym materiałem legginsów. - Nie są żadne kalesony, tylko legginsy. - syczę przez zaciśnięte zęby. Muszę nad sobą panować, by nie wybuchnąć. Wiem wiem, jestem strasznie nerwowa, ale ten dupek doprowadza mnie jednocześnie do szaleństwa i jednocześnie do tego, że zaraz trafi mnie szlak.
Na moje słowa jedynie się śmieję, lustrując moje nogi.
 - Całkiem fajne te legginsy, masz w nich boski tyłek. - patrzy mi w oczy, a następnie na usta, mówiąc ciągle wolnym tonem przepełnionym seksowną chrypką.
Czuję, że moja twarz robi się cała czerwona. Rumienie się, nie mogąc oderwać od niego wzroku, ale czuję zawstydzenie połączone z... pożądaniem?
No błagam! Nie jednego miałam w łóżku, nie jednego miałam na kanapie, bądź podłodze, ale to uczucie jest takie nowe? Odmienne? Nieznane?
Mieszkając jeszcze w Benfleet miałam pewien okres zbuntowania, jeśli tak to można nazwać. Przez to, że matka praktycznie siłą wywiozła mnie z ukochanego Londynu, od wszystkich znajomych, od najważniejszego dla mnie przyjaciela - Matty'ego, od szkoły, od mojego domu do tego zadupia nie miałam z nią najlepszego kontaktu. Ba! W ogóle nie miałyśmy wspólnego konaktu. Nie odzywałam się do niej, po prostu ja ignorowałam jakby była powietrzem. Oczywiście był to jeden wielki błąd, gdyż w takich chwilach powinnyśmy trzymać się razem, ale dotarło do do mnie dopiero później. Tak więc nie mając przy sobie Matty'ego, ani nikogo innego z najbliższych robiłam to, na co mi się żywnie podobało. To nie tak, że będąc wcześniej w Londynie byłam grzeczna, miałam najlepsze oceny, nie sprawiałam żadnych problemów wychowawczych, siedziałam jedynie w domu i się uczyłam. Nie, tylko, że mama nie zdawała sobie sprawy z tego, że wychodzę w prawie każdy weekend na imprezy z Mattym na których normalne jest zażywanie narkotyków, picie nieludzkich ilości alkoholu, uprawianie seksu. Ona nie zdawała sobie sprawy nawet z tego co robiłam w Benfleet, ponieważ jestem na tyle odpowiedzialna, że potrafiłam o siebie zadbać i się nie wkopać - może zamiast odpowiedzialnością powinnam to nazwać ostrożnością?
Nazwałam to okresem buntu, gdyż powtarzało się to dużo więcej razy, niż w Londynie, ale co się dziwić? Co ja tam miałam do roboty? Oceny i tak miałam dosyć dobre, więc zamiast całymi dniami się nudzić wolałam się trochę wyszaleć. W ostatnie miesiące pobytu w tamtym mieście z lekka z tym wszystkim przystopowałam, naprawdę bez większego celu i poprawiłam stosunki z rodzicielką, a przy okazji odnowiłam znajomość z Mattym przez telefon lub Skype'a.
Miałam w Benfleet paru chłopaków, to oczywiste. Nie było tak, że uprawiałam seks jedynie z przypadkowymi osobami. Seks bez zobowiązań to fajna sprawa, ale wolałam na początku kogoś poznać i spędzić z nim bite dwie godziny, a później iść do łóżka. Związki nie specjalnie mnie interesowały, ale to nie znaczy, że ja nikogo nie interesowałam. Wiele chłopaków do mnie podbijało, ale większości dawałam kosza, tylko z nielicznymi byłam przez jakiś czas, ale miedzy nami nie było żadnej tzw. 'chemii'. To było w pewnym sensie takie zajęcie, odskocznia.O mojej "przeszłości" nikt nie wie, prócz Matty'ego. On wie o każdym rozdziale mojego życia.
Jak na razie nie zwracam uwagi na przyszłe związki, ale wręcz przeciwnie na chłopaków. A raczej na chłopaka... Siedzi teraz w moim salonie bawiąc się telefonem. Jego blond grzywka znajduje się pod białą czapką, w której wygląda naprawdę dobrze. Jego biały T-Shirt idealni...
 - Co tak patrzysz? - przerywa mi w myśleniu jego wspaniały, męski głos.
Momentalnie czuję, że ponownie robię się czerwona na twarzy. Czy on musi mnie tak zawstydzać?
W odpowiedzi fukam pod nosem i sięgam po książkę leżącą na stoliku do kawy wprost przede mną. Czytam kilka pierwszych słów z następnej strony, kiedy nagle książka zostaje mi wyrwana przez blondyna. 
 - Co ty robisz?! Oddaj! - krzyczę bezsilnie wymachując rękami, by dosięgnąć upragnionego przedmiotu.
 - Oddam, jak mnie pocałujesz. - wymruczał. Uśmiechnął się triumfalnie, tak, jakby już coś osiągnął.
Czy ja się do cholery przesłyszałam?
 - Co? - wydusiłam, zdezorientowana.
Przybliżył się szybko do mnie, oplatając mnie umięśnionymi ramionami, przywierając do mnie całym ciałem, że opadłam na plecy. Położył się między moimi ugiętymi nogami, opierając się jedynie na jednej ręce - by mnie trochę odciążyć - która znajdowała się koło mojej głowy. Jego twarz znajdowała się centymetry od mojej. Całe moje ciało owinięte było wspaniałą wonią jego perfum. Oblizał koniuszkiem języka dolną wargę, a ja obserwowałam, jak każdy milimetr jego różowych ust staję się wilgotny. Rozchylił delikatnie wargi, nachylając się do mojego ucha. Poczułam zimny metal jego kolczyka na płatku mojego ucha, aż dyskretnie zadrżałam.
 - Pocałuj mnie Lily. - wymruczał wprost do mojego ucha i musnął jego płatek. Nie musiał mnie dalej zachęcać, bo gdy lekko otworzyłam usta, by coś powiedzieć, wykorzystał to i przyssał się do moich warg. Przytrzymał jedną dłonią mój policzek i zaczął oddawać wolne pocałunki.
Jakbym w tej chwili stała, nogi momentalnie by się pode mną ugięły. Ze wszystkich osób z którymi się całowałam on to robi najlepiej. Cała złość na jego osobę pękła jak bańka mydlana. Teraz zależało mi jedynie na skupieniu się na tej chwili.
Oblizał moją dolną wargę, przez co ją rozchyliłam. Wykorzystał to i po chwili jego język już badał moją jamę ustną. Nasze języki tańczyły zawiły taniec. Pasowały do siebie idealnie i oddawały się wspólnemu rytmowi. Przeczesałam ręką jego włosy z których już dawno spadła biała czapka, po czym zaczęłam je mierzwić, a z jego ust wydobyło się ciche jęknięcie, dające mi satysfakcję z tego, że robię to dobrze.
Umiejscowiłam dłonie na jego umięśnionym torsie, przyciskając go do siebie mocniej. Oderwał się od moich opuchniętych przez pocałunki ust i zaczął obcałowywać moją szczękę. Na brak ciepła jego warg na moich żałośnie zajęczałam, na co zaczął zasysać moją skórę na szyi.
Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie nagle dzwoniący telefon chłopaka w jego kieszeni. Ignorował go, ale jego denerwujący dźwięk denerwował mnie, powodując u mnie niespokojne kręcenie się. Chłopak zauważył, że nastrój uległ zmianie przez niechciany, cholerny telefon.
 - Kurwa. - zasyczał i wstał ze mnie sięgając po komórkę.
 - Halo?! - zawarczał z nienawiścią.
 - Nie, nigdzie nie idę. - opowiedział ze zmarszczonymi brwiami.
Uniosłam się na obu rękach do pozycji siedzącej, podkurczając zgięte nogi pod brodę.
 - Mam to w dupie, nara. - fuknął i wyłączył telefon. Podszedł do mnie wolno, zmieniając emocje na swojej twarzy stopniowo, aż wreszcie zrobiła się promienna.
 - O co chodzi? - spytałam mając na myśli jego rozmowę z osobą po drugiej stronie linii.
 - Dzwonią po mnie, żebym przyszedł na imprezę. - prychnął. - Niech się jebią.
Usiadł obok mnie na miękkim meblu, powoli opadając na niego całym ciałem i już chciał znów przybliżyć do mnie usta, ale szybko zareagowałam oddalając się. Od razu ponownie zmarszczył brwi.
 - Niall, po co to było?
Jego wyraz twarzy mówił sam za siebie, że nie wie o co mi chodzi.
 - Czemu chciałeś żebym Cię pocałowała? Co dla ciebie to znaczy? - to głupie o co go zapytałam i po chwili już zrobiłam się cała czerwona, ale zlekceważyłam to. Naprawdę chcę to wiedzieć. Jeśli była to dla niego zwykła "zabawa", to nie będę marnować na niego mojego czasu.
 - Em... Lily. - zaczął się jąkać.
Czyli teraz nie wie co powiedzieć? Nie chcę się przyznać, że jestem tylko zabawką na jeden wieczór?
 - Tak myślałam. - wstałam z mojego miejsca i skrzyżowałam ramiona na piersi, a zaraz od mnie dołączył stojąc przy mnie.
 - Co myślałaś?
 - Że ciebie nie stać na coś takiego, by całować kogoś ze względu na swoje uczucia. Szukasz tylko zabawek na jede... - przerwał mi kiedy mój głos zaczął się łamać.
 - Lily... Proszę usiądź i mnie wysłuchaj.
Usiadłam na poprzednim miejscu tak jak mnie poprosił i zamieniłam się w słuch.
 - To właśnie... Ja... E.. Kurwa! - nie mógł się wysłowić. Przeczesał palcami swoje włosy, co w jego przypadku było oznaką zestresowania.
 - Chodzi o to, że... naprawdę spodobałaś mi się od pierwszego, hm... wejrzenia? To chujowe określenie z idiotycznych komedii romantycznych, ale to określenie pasuje do tej sytuacji. Boże ale ze mnie ciota. - wypuścił głośno powietrze, a ja patrzyłam na niego ciągle w szoku i osłupieniu wyprostowana jak struna. - Miesiąc temu, usłyszawszy plotkę o nowej uczennicy pierwsze co pomyślałem, to to, że będzie nowa dziewczyna do zaliczenia, ale... kiedy pierwszy raz zobaczyłem cię na tej stołówce... Byłaś taka zmieszana tymi wszystkimi spojrzeniami ludzi i taka zagubiona perspektywą nowej szkoły. Od razu przyciągnęłaś moją uwagę. To było takie nowe uczucie, nigdy jeszcze tak nie miałem. Zachowywałem się jak chuj, żeby nikt nie zobaczył tego, bo uważałem, że zachowuję się jak ostatnia ciota i Cię za to bardzo przepraszam. Tylko błagam, nie odtrącaj mnie teraz, błagam. Jak Cię pocałowałem... to było takie... - ciągle się jąkał nie potrafiąc dobrać słów. Ton jego głosu był taki zmartwiony i zabarwiony emocjami, taki niepodobny do jego buntowniczego wyglądu. Chciałam jak najszybciej skrócić jego męki więc popchnęłam go jedną ręką, tak, że położył się na plecach. Ułożyłam się na nim i wessałam się w jego różowe usta. Spiął się wyraźnie zaskoczony, ale po chwili rozluźnił się oddając pocałunki. Masowałam delikatnie fakturę jego policzka krótki pociągnięciami opuszkami palców. Czując to zamruczał gardłowa na co zachichotałam.
 - Lily, naprawdę przepraszam. - powiedział, kiedy oderwaliśmy się od siebie na milimetry.
 - Cii. - położyłam mu palec na ustach i wtuliłam się w jego tors.
 - Czyli mi wybaczasz? - po jego tonie głosu mogłam z łatwością rozpoznać to, że się uśmiecha, czego oczywiście nie widziałam, bo głowę położyłam na jego klatce piersiowej.
 - Tak. - Pocałowałam jego mostek. - Albo wiesz co, nie. Nie za te kalesony! - w salonie rozbrzmiał gardłowy śmiech blondyna, a ja cieszyłam się chwilą, kiedy leże na jego drgającej od śmiechu klatki piersiowej.
 - No dobrze, legginsy. - zapewne przewrócił oczami. - Ale to nie zmienia faktu, że masz w nich boski tyłek.
Mimowolnie się uśmiechnęłam sama do siebie.
To, jak teraz ze sobą rozmawiamy jest jeszcze bardziej dziwne i niemożliwe niż my całujący się. Czy ja śnię? Niech mnie ktoś uszczypnie bo nie wytrzymam. Albo nie, jest tak cudownie...
Wylegując się tak na torsie Nialla, oczy same zaczęły mi się zamykać, a Morfeusz mimo moich oporów siłą zabierał mnie do swojej krainy snów.
 - Lily, śpisz? - zapytał szeptem blondyn, lecz nie miałam mu jak odpowiedzieć. Sen wygrał tą żałosną walkę. Poczułam jedynie jego ciepłe ramiona otulające mnie mocniej i po chwili to, jak mnie podniósł do góry, a moje ciało wiotko zwisało z jego rąk.
Przeniósł mnie do mojej sypialni i ułożył do łóżka. Przykrył ciepłą pierzyną dokładnie układając ją po bokach, bym nie zmarzła w chodź najmniejszym stopniu.
 - Dobranoc, śliczna. - szepnął mi do ucha.
Dał mi jeszcze czułego, przepełnionego uczuciem całusa w czoło i... znikł.
Niall, gdzie jesteś?



_______________________________

27.02.2015 Edited
Serdecznie zapraszam na Wattpada z opowiadaniem Impossible:
 http://www.wattpad.com/story/33736003-impossible-%E2%98%9C-n-h-l-h

2 komentarze:

  1. Słodkie :) Nie spodziewałam się, że tak to napiszesz. Tylko mam nadzieję, że to nie był sen. Czekam na next'a :)

    OdpowiedzUsuń